sobota, 8 sierpnia 2009

Bandera: mit, historia i rajd rowerowy

1 sierpnia wystartował rajd „Europejskimi śladami Stepana Bandery”. Trasa prowadzi z Czerwonogradu przez Lwów, Sanok, Kraków i Oświęcim do Monachium, gdzie Bandera spoczywa. Uczestnikami rajdu są ukraińskie dzieci i młodzież.
Zobacz także:

Przeciwko inicjatywie wystąpił ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, uznając ją za prowokację i promowanie na polskiej ziemi nacjonalizmu i faszyzmu ukraińskiego: wysłał protest do MSZ i powiadomił prokuraturę.

W Polsce osoba Bandery wywołuje jak najgorsze skojarzenia. W Galicji Wschodniej jest owiana legendą. Bandera żyje w pamięci jako romantyczny terrorysta, walczący o niepodległą Ukrainę. Wielki rozgłos przyniósł mu udział w organizacji udanego zamachu (w 1934 r.) na polskiego ministra spraw wewnętrznych Bronisława Pierackiego – osadzony w więzieniu, na wolność wyszedł w 1939 r., po czym kierując się wizją niezależnej Ukrainy, współtworzył tzw. Legion Ukraiński Wermachtu. Gdy 30 czerwca 1941 r., po opuszczeniu Lwowa przez Armię Czerwoną, do miasta wkroczyli żołnierze batalionu, ku zaskoczeniu Niemców Bandera ogłosił niepodległość Ukrainy i powołanie rządu. Państwo przetrwało 12 dni: Bandera znalazł się w obozie w Sachsenhausen, skąd zwolniono go w grudniu 1944 r., czyli w chwili, kiedy Niemcy zaczęli tworzyć Ukraińską Armię Narodową. Po wojnie osiadł w Monachium, skąd kierował nacjonalistycznym ruchem ukraińskim i gdzie zginął w 1959 r. z ręki agenta KGB Bohdana Staszyńskiego.

Za rzezie wołyńskie Bandera nie odpowiada bezpośrednio, bo przebywał wówczas w obozie. Zbrodnie popełnili jednak członkowie utworzonej przez niego frakcji OUN (Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów), zwani „banderowcami”. Ukraiński historyk Jarosław Hrycak przypomniał w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej”, że Bandera nie ma jednoznacznego wizerunku na Ukrainie: „W Charkowie, Odessie i Doniecku myślą o nim pewnie tak samo jak w Warszawie lub Krakowie, a także i w Moskwie. (...) Jeśli chodzi o sympatię Ukraińców, Stepan Bandera zajmuje ostatnie miejsca wraz z Petlurą i Stalinem. Nie zmienia to faktu, że w Galicji postać ta jest postrzegana inaczej”.

Pamięć (legenda) zderza się więc z historią. Młodzi cykliści prawdopodobnie z całym przekonaniem czczą pamięć narodowego bohatera. Historycy? Jak mówi prof. Hrycak: „historykom pozostaje metodyczne odbrązawianie postaci z pomników – zarówno tych komunistycznych ze wschodu, jak i tych nacjonalistycznych z zachodu”. A organizatorzy? Ignorancja? Bezmyślność? Nawet jeśli chodziło o prowokację, o wywołanie napięcia w stosunkach polsko-ukraińskich, to absolutnie nie wolno dać się sprowokować. Niefortunny rajd dzieci i młodzieży nie musi być podnoszony do rangi międzynarodowego incydentu. Nie pierwszy to przypadek rozdmuchiwania wydarzeń tak, by zaszkodziły trudnym relacjom między naszymi narodami. Nie wchodźmy w to, nawet jeśli grupa dzieci przejedzie śladami Bandery.

http://tygodnik.onet.pl

Brak komentarzy: