piątek, 18 września 2009

Komentarz do "Ten papież robi pozytywne wrażenie"

O ile nikt nikomu nie może narzucić spotkań, to już tematyka tych spotkań nie powinna naruszać dobra strony, która nie bierze w nich udziału. Patriarchat Moskiewski nie od dziś pretenduje do wyłącznej władzy na terenie Ukrainy. Kościół Greckokatolicki widocznie jest przeszkodą, której nie są w stanie przeskoczyć, jest kamieniem, o który potykają się już od kilku wieków. Pogrubiony tekst w poście poniżej [Ten papież robi pozytywne wrażenie]wskazuje jasno na taką sytuację.

Do puki Moskwa nie uświadomi sobie i nie wbije do głów i serc swoich hierarchów i wiernych podstawowej sprawy i prawa do wolności i działa Kościoła Greckokatolickiego niezależnie od pretensji Moskiewskiego Kościoła, nie ma mowy o jakiejkolwiek jedności. Bo będzie ona zbudowana na fałszu i przymusie, a to już przerabialiśmy w 1946 roku na pseudo soborze.

Biskup Hilarion "Zasugerował katolikom jak najszybsze rozwiązanie tego problemu, powołując się na historyczne i polityczne podłoże tej sprawy." No właśnie, jakim prawem sugeruje??? Kolejny raz wtrącanie się w wewnętrzne sprawy innych dla osiągnięcia własnych celów. Tylko jakich?

o.Paweł

Ten papież robi pozytywne wrażenie

PAP/ RADIO WATYKAŃSKIE/ jk dodane 2009-09-18 18:16

Po piątkowym spotkaniu z Benedyktem XVI szef wydziału zewnętrznych kontaktów kościelnych Patriarchatu Moskiewskiego arcybiskup Hilarion powiedział w Rzymie, że byłby "osobiście zadowolony, gdyby to właśnie ten papież spotkał się" z Patriarchą Moskwy i Wszechrusi Cyrylem.

Podczas rozmowy z dziennikarzami w Wiecznym Mieście, po przedpołudniowej prywatnej audiencji w Castel Gandolfo u Benedykta XVI, abp Hilarion oświadczył: "Jego pontyfikat stanowi najlepszy moment w stosunkach, jakie kiedykolwiek mieliśmy z Kościołem katolickim". "Ten papież robi na nas bardzo pozytywne wrażenie, ponieważ potwierdza bez lęku wartości chrześcijańskie w epoce silnej sekularyzacji, hedonizmu" - dodał.

Ujawnił, że podczas pierwszej rozmowy z papieżem przedstawił mu propozycję "współpracy na wszystkich polach". "Dla nas oczywiste jest, że dzisiaj Cerkiew i Kościół katolicki nie mogą być więcej konkurentami, lecz, przeciwnie, muszą być sojusznikami, otworzyć się na współpracę" - podkreślił.

Arcybiskup Hilarion z racji swej funkcji "ministra spraw zagranicznych" Patriarchatu Moskwy i Wszechrusi uważany jest za jego "numer dwa". Do Rzymu przyjechał po raz pierwszy w tej roli, którą pełni u boku zwierzchnika rosyjskiego prawosławia Cyryla, poprzedniego szefa departamentu stosunków zewnętrznych.

Natomiast wczoraj - dodaje Radio Watykańskie - abp Hilarion spotkał się z prefektem Kongregacji dla Kościołów Wschodnich kard. Leonardo Sandrim oraz z kardynałem sekretarzem stanu Tarcisio Bertone. Rosyjskie źródła donoszą, że „spotkania przebiegały w ciepłej atmosferze, chociaż nie zabrakło na nich trudnych momentów”.

Na spotkaniu z kard. Sandrim abp Hilarion wypomniał stronie katolickiej trudności, jakie występują na Zachodniej Ukrainie w związku z działalnością Kościoła greckokatolickiego. Zasugerował katolikom jak najszybsze rozwiązanie tego problemu, powołując się na historyczne i polityczne podłoże tej sprawy.[P.P/] Natomiast w słowach skierowanych do kard. Bertone podkreślił konieczność współpracy obydwu Kościołów na arenie międzynarodowej, zwłaszcza w sferze wspólnego świadectwa chrześcijańskiego wobec coraz większego wpływu wojującego sekularyzmu.

Pomimo, że patriarchat moskiewski nie jest podmiotem prawa międzynarodowego jak Watykan, prowadzi ożywioną działalność poza granicami kraju, której celem jest ochrona interesów wyznawców rosyjskiego prawosławia, zwłaszcza na terenach „historycznie kanonicznych”. Przedstawiciel Patriarchatu Moskiewskiego wyraził nadzieję, że Watykan w swoich działaniach na arenie międzynarodowej uszanuje wyżej wymienione względy. Abp Hilarion wskazał na przykład swojego postępowania, kiedy był biskupem rosyjskiego prawosławia w Wiedniu i zawsze pozostawał w dobrych relacjach z miejscową hierarchią rzymskokatolicką. Według słów abp. Hilariona podobnie postępują inni biskupi prawosławni na terenach tradycyjnie katolickich i wezwał biskupów katolickich do naśladowania tej postawy.

Ze swej strony kard. Bertone podtrzymał ideę prawosławno-katolickiej współpracy oraz podkreślił, że Watykan zawsze uznawał prestiż i wpływ patriarchatu moskiewskiego na arenie międzynarodowej.

poniedziałek, 7 września 2009

Polsko-ukraiński cud nad Sanem

Anna Gorczyca, Rzeszów 2009-09-07,

Mieszkający w Przemyślu Ukraińcy odzyskają Narodny Dom. Dali na to przyzwolenie przemyscy radni, ale nie obyło się bez awantur

We wtorek do Przemyśla przyjedzie prezydent Ukrainy Wiktor Juszczenko. Złoży wieniec na cmentarzu żołnierzy z I wojny światowej, odwiedzi katedrę greckokatolicką i spotka się mniejszością ukraińską w Przemyślu w Narodnym Domu. - Dla nas to będzie bardzo symboliczna wizyta. Zamknięcie pewnego rozdziału, bo wreszcie, po wielu latach starań, ten dom wróci do nas - mówi Maria Tucka, przewodnicząca podkarpackiego oddziału Związku Ukraińców w Polsce.

Lecha Kaczyńskiego mają reprezentować urzędnicy kancelarii.

Prezydent Juszczenko będzie świadkiem symbolicznego zwrotu budynku, który na początku XX w. wybudowano ze składek Ukraińców, a po II wojnie został im zabrany.

W styczniu 2004 r. wojewoda podkarpacki wydał zgodę na przejęcie budynku na własność przez gminę Przemyśl. Wtedy radni zdecydowali, że oddadzą Ukraińcom Narodny Dom. Postawili warunek: skarb państwa musi to miastu zrekompensować. Po wielomiesięcznych dyskusjach miasta z Biurem Bezpieczeństwa Narodowego, MSWiA i wojewodą podkarpackim ustalono, że Narodny Dom zostanie przekazany skarbowi państwa. Miasto otrzyma w zamian Klub Garnizonowy.

Radni zamianę potwierdzili na czwartkowej sesji. - Zdarzył się cud na Sanem. W czasie sesji mieliśmy chwile zwątpienia. Do ogłoszenia wyników głosowania bałam się, że znów skończy się to dla nas źle - mówi Anna Drozd, przewodnicząca przemyskiego koła Związku Ukraińców w Polsce.

A że było gorąco, świadczy to, że podczas sesji radny Roman Majgier z Ruchu Odbudowy Polski zaczął głodówkę w sali. - Nie jestem przeciwko Ukraińcom, ale chciałem, żeby Polacy we Lwowie też dostali swoją siedzibę - mówił Majgier.

O zasadzie wzajemności mówili radni PiS i klubu Samorządny Przemyśl wywodzącego się z PiS. - Chcieli za wszelką cenę przerwać obrady i nie dopuścić do głosowania uchwały. Ci z Samorządnego Przemyśla zobowiązali kolegów do głosowania przeciwko i zapowiedzieli, że jak ktoś się wyłamie, zostanie wyrzucony z klubu - mówi jeden z radnych z PO.

W czasie wielu przerw w kuluarach urabiano tych, którzy mieli ochotę głosować za. Zgodę na zamianę nieruchomości radni z PiS i Samorządnego Przemyśla traktowali jako porażkę.

Anna Drozd: - Były momenty, że obserwowałam wystąpienia radnych PiS i SP z zażenowaniem.

Głosami radnych PO i SLD uchwałę w końcu przegłosowano. Teraz ruch należy do prezydenta Roberta Chomy, który zapowiedział, że formalności potrwają kilka miesięcy. W piątek wysłał apel do prezydenta Lecha Kaczyńskiego, wiceszefa MSWiA Tomasza Siemoniaka o wsparcie działań lwowskiej Polonii w staraniach o własną siedzibę.



Narodny Dom

Wybudowany w latach 1901-04 ze składek Ukraińców mieszkających w Przemyślu. Inicjatorem był dr Teofil Kormosz, który przeznaczył na ten cel cały dochód z napisanej przez siebie książki. Ukraińcy kupili działkę ze starymi zabudowaniami, wyburzyli je i na ich miejscu postawili wielką kamienicę. Była w niej m.in. sala teatralna na 400 miejsc, restauracja. Od 1904 do 1939 r. i w latach 1945-47 w Narodnym Domu siedzibę miały ukraińskie organizacje i stowarzyszenia. Działał teatr i kino, sklepy i magazyny. W 1947 r. zaczęły się masowe wywózki osób narodowości ukraińskiej z Przemyśla. W 1958 r. Narodny Dom został przejęty przez skarb państwa, bo uznano go za mienie porzucone. Związek Ukraińców w Polsce zaczął starać się o jego zwrot na początku lat 90.

ag

Anna Gorczyca, Rzeszów
Gazeta Wyborcza

PiS ma problem z Ukrainą

PiS ma problem z Ukrainą

Marcin Wojciechowski 2009-09-07,

Prezydenci Polski i Ukrainy nie pojadą we wtorek do Sahrynia, gdzie w marcu 1944 r. oddział AK spacyfikował ukraińską wioskę, zabijając kilkuset ludzi. Uroczystości odwołano w ostatniej chwili. Lech Kaczyński nie pojedzie także do Przemyśla, gdzie jego ukraiński kolega Wiktor Juszczenko weźmie udział w symbolicznym przekazaniu ukraińskiego domu ludowego, o którego zwrot spór trwał 20 lat. Prezydenta RP będzie w Przemyślu reprezentował szef jego kancelarii Władysław Stasiak. To krok w tył w budowanej z trudem przyjaźni między Polską a Ukrainą.

W zeszłym tygodniu po karczemnej awanturze przemyscy radni po prawie 20 latach sporów przekazali mniejszości ukraińskiej zbudowany przez nią jeszcze na początku ub. wieku dom ludowy. Ten spór był jedną z większych zadr w stosunkach polsko-ukraińskich. Dobrze, że wreszcie położono mu kres.

Obecność Lecha Kaczyńskiego w Przemyślu mogła być gestem wobec Ukrainy i mniejszości ukraińskiej w Polsce. Tym bardziej że niedawno na cmentarzu w podprzemyskich Pikulicach w rocznicę uzyskania niepodległości przez Ukrainę w tajemniczych okolicznościach spłonęła ukraińska mogiła. Nie wiadomo, czy był to akt wandalizmu, czy samozapłon, jak twierdzi policja.

Ostra, czasami brutalna dyskusja przemyskich radnych w sprawie oddania ukraińskiego domu ludowego pokazuje, ile stosunki z naszym wschodnim sąsiadem budzą w Polsce emocji. Za oddaniem domu głosowali radni PO i SLD, a PiS oraz inne partie prawicowe były przeciw. Ludzie PiS-owskiego marszałka woj. podkarpackiego podburzali wręcz radnych do głosowania przeciw. Twierdzili, że oddadzą dom, tylko jeśli władze Lwowa przekażą jakąś działkę pod dom polski. Na szczęście innym klubom starczyło odwagi i rozsądku. Władze miejskie nie powinny zajmować się polityką zagraniczną. Przed laty doprowadzało nas do białej gorączki, gdy radni Lwowa blokowali otwarcie Cmentarza Orląt. A teraz część polskich rajców próbowała zachować się tak samo.

Widać, że PiS ma problem ze zdefiniowaniem swego stosunku do Ukrainy. Prezydent i szefostwo partii jest za poprawą klimatu, kontynuacją pojednania. Ale doły i znaczna część elektoratu są przeciw, co widać nie tylko w Przemyślu, ale nawet w Warszawie podczas sporów o Instytut Kresowy czy o budowę pomnika ofiar czystek etnicznych na Wołyniu, które radni PiS koniecznie chcieli nazwać ludobójstwem.

Rok przed wyborami prezydenckimi Lech Kaczyński wyraźnie puszcza oko do swego elektoratu, że nie jest tak proukraiński, jak mogłoby się wydawać. Prezydentowi, a zwłaszcza PiS-owi, w sprawie Ukrainy potrzebny jest głęboki namysł. Inaczej ataki na rząd Donalda Tuska, że rzekomo zaniedbał stosunki z Ukrainą kosztem relacji z Rosją, będą niewiarygodne. W przypadku zwrotu ukraińskiego domu ludowego w Przemyślu to PO wzięła na siebie polityczny ciężar niepopularnej decyzji.

Marcin Wojciechowski

piątek, 4 września 2009

Nowe oblicze strony internetowej Parafii Archikatedralnej w Przemyślu

W ostatnim czasie odnowiono stronę internetową Parafii Archikatedralnej Św. Jana Chrzciciela w Przemyślu. Stronę udoskonalono od strony technicznej. Projekt graficzny wykonała firma jr web design - indywidualne rozwiązania internetowe, Jakub Wiśniewski z Poznania. W nowym projekcie strony uwzględniono głosy wielu internautów dotyczących sklepu internetowego. W dziale KSIĘGARNIA można kupić książki i pamiątki, które są w sprzedaży w sklepiku przy parafii. Bardzo częstą są to publikacje wydawnictwa archidiecezjalnego, a także dotyczące tematyki cerkiewnej, modlitwy i duchowości.


Na stronie prezentowane są aktualności z życia Parafii Archikatedralnej, galeria zdjęć z tychże wydarzeń. Także można zapoznać się z porządkiem nabożeństw, historią parafii i wyposażeniem Archikatedry (Ikony, ikonostas).
Strona internetowa jest nadal w rozbudowie. Planowane jest rozszerzenie o informację turystyczną, rozbudowa działu Świątynia i Artykuły.
Mamy nadzieję, że nasze „nowe oblicze” w Internecie pomoże państwu w zgłębieniu wiedzy o naszej parafii i Kościele Greckokatolickim.

o. Paweł Potoczny
Administrator Strony


Aktualny adres strony
www.soborcerkiew.net