sobota, 27 czerwca 2009

Duszpasterska wizyta-ks. Paweł Wojtas na Podkarpaciu

Wczoraj, 21 czerwca br. zakończyła się duszpasterska wizyta ks. dr Pawła Wojtasa, Naczelnego Kapelana Więziennictwa. W czasie trzech dni pobytu na Podkarpaciu ks. Paweł Wojtas odwiedził zakłady karne w Rzeszowie, Dębicy, Uhercach Mineralnych, Przemyślu , Medyce i Łupkowie. W każdej z wizytowanych jednostek obejrzał kaplicę więzienną, spotkał się także z kierownictwem i kapelanami niosącymi pomoc duchową skazanym. W niedzielę ks. Paweł Wojtas odprawił w Zakładzie Karnym w Medyce mszę świętą z udziałem skazanych.
Na zakończenie pobytu w Przemyślu Naczelny Kapelan Więziennictwa spotkał się z arcybiskupem Janem Martyniakiem, Metropolitą Przemysko - Warszawskim Kościoła Greckokatolickiego w Polsce.

Opracował: mjr Andrzej Leńczuk.

Ukraina, Uniw, Peremyszlany, Poczajiw.

W ciągu ostatniego miesiąca miałem okazję odwiedzić Ukrainę po raz drugi. Tym razem był to wyjazd roboczy, ale przyjemny. Wziąłem udział w Letniej Szkole dla diaków i regentów Archidiecezji Przemysko-Warszawskiej, która odbywała się w Uniowie, w Swiatouspeńskiej Ławrze Ojców Studytów. W czasie zajęć regenci wzbogacali sztukę dyrygentury, solfeżu, wzbogacali się wiadomościami z liturgiki. Ze mną mieli zajęcia ustawu-rybryk liturgicznych na podstawie Typikonu ks. Dolnyckiego. W ciągu całego tygodnia każdego dnia służyliśmy jutrznię, następnie Boską Liturgię, a wieczorem nieszpory. Po całym tygodniu zajęć miałem wielką satysfakcję z pracy z regentami, gdy widziałem, że sami potrafią znaleźć zmienne części jutrzni i wiedzą co po czym następuje. A zapewniam, że nie jest to prosta sztuka.

Koniecznym Punktem odwiedzin w Ławrze jest CZERNECZA HORA - miejsce pochówku mnichów. Na głównym krzyżu widnieje napis "Przybyszu, ty jeszcze chodzisz, ale pomimo wszystko położysz się także. Przysiądź na kamieniu obok nas i odpocznij. Zerwij kwiat i zastanów się nad dolami, my już w domy, a ty nadal w gościach. Zastanów się nad sobą."

Znalazłem także czas, aby odwiedzić Preremyszlany, miejsce, w którym był proboszczem bł. męczennik Omelan Kowcz - patron duszpasterstwa więziennego Archidiecezji Przemysko Warszawskiej i Patron Duszpasterzy Kościoła Greckokatolickiego. Odwiedziłem także Poczajów. Do dnia dzisiejszego jestem pod wrażeniem tego cudownego miejsca.

Pobyt w Ukrainie dobiegł do końca, ale wzbogacony nowymi doświadczeniami wracam do dalszej pracy, która ciągle nie przestaje nasyć i ciągle zachwyca.

o. Pawło


SWIATOTROICKI SOBOR

SWIATOTROICKI SOBOR

IKONA MATKI BOSKIEJ POCZAJOWSKIEJ




CERKIEW W PRZEMYŚLANACH


MOZAJKA PRZY ŁAWRZE UNIOWSKIEJ


POCZAJÓW-GŁÓWNE WEJŚCIE


POCZAJÓW WIDOK Z DROGI WJAZDOWEJ

czwartek, 18 czerwca 2009

Skąd biorą się opętania?

Autorem tekstu jest Aleksandra Zumkowska-Pawłowicz

Wydaje się, że w dzisiejszych czasach nie do pomyślenia jest, by kogoś nazwać „opętanym” w podstawowym znaczeniu tego słowa.
Czy szatan może atakować człowieka w XXI wieku? To właśnie teraz coraz częściej mówi się o kryzysie wiary, a jednocześnie nauka i medycyna tak daleko poszły do przody, iż wydaje się niemożliwym by byli ludzie wierzący w takie „średniowieczne zabobony”. Tymczasem według kościoła jest to niezwykle poważny problem i wciąż dotyka dużej ilości osób.
Co jest przyczyną opętania? Jak to się dzieje, że nagle zło zaczyna rządzić życiem człowieka?

To nie jest choroba

Warto pamiętać, że to nie jest choroba psychiczna i nie ma niczego wspólnego z obłąkaniem. Przyczyną opętania nie jest więc chory mózg czy problemy zdrowotne. Dlatego też człowiek opętany, zamknięty w szpitalu psychiatrycznym, będzie cierpiał podwójnie. Potrzebuje księdza – egzorcysty, modlitwy i pomocy ludzi wierzących, a nie tabletek czy izolacji.
„Opętanie i choroba psychiczna to dwa różne stany, choć co do szczegółów wykazują pewne podobieństwa.

Ponadto przepisy Kościoła katolickiego wskazują, by osoby szukające pomocy u księży egzorcystów posiadały zaświadczenie lekarskie co do stanu swojego zdrowia psychicznego.
Za to prawdziwym problemem są mylne diagnozy lekarskie, kiedy osoba opętana zostaje zamknięta w szpitalu psychiatrycznym, bezskutecznie leczona i jednocześnie pozbawiona możliwości spotkania z księdzem egzorcystą.” Mówi Marek Woś, znawca tematu, twórca portali związanych z tym tematem, m.in. egzorcyzmy.katolik.pl


Niebezpieczne przewidywanie przyszłości

Co leży więc u podstaw opętania? Może właśnie to kryzys wiary, pogoń za technologią i całkowitym racjonalizmem, a także bezrefleksyjna wiara w naukę sprawiają, że szatan ma otwartą drogę do ludzkiej duszy?
Księża podkreślają, że ogromnie niebezpieczne są wszelkie niewinne z pozoru zabawy w wywoływanie duchów, wróżenie z kart tarota czy inne próby przewidywania przyszłości. „Tylko Bóg ma prawo wiedzieć, co się zdarzy, człowiek nie powinien nawet próbować wchodzić w tę rolę. To szatan podpowiada wróżkom, a chęć poznania przyszłości jest podyktowana bardzo niebezpieczną ciekawością” mówi katechetka Anna.

Groźna magia

Opętani ludzie nierzadko wcześniej zetknęli się z satanizmem lub groźnymi sektami. Kościół za niezwykle groźne uznaje każdy rodzaj magii, bez względu na to, czy nazywa się ją „białą” czy też „czarną”. Niektórzy posuwają się dalej twierdząc, że do opętania prowadzić może nawet…. joga czy medytacja.
O przyczynach opętań Marek Woś mówi: „Duchowym samobójstwem i najkrótszą drogą do opętania jest oddanie takiej czci diabłu; oddanie się pod władzę zła. Weźmy pod uwagę także spirytyzm, przed którym stanowczo ostrzegają słowa 20. rozdziału Księgi Kapłańskiej, gdzie mowa o wywoływaniu duchów i wróżbiarstwie. Przez lata spirytyzm zmieniał swoje formy.
Współcześnie zalicza się do niego bardzo różne praktyki, od channelingu (tzw. kanałowanie), poprzez stosowanie pewnych akcesoriów (jak tabliczki oui-ja i karty tarota), po realianizm i poszukiwanie kontaktów z UFO. I właśnie bałwochwalstwo oraz spirytyzm to najczęstsze przyczyny zniewolenia duchowego. Ale zagrożeń jest więcej. Co do ich istoty, wszystkie są wymienione w Biblii.”

Czy to znaczy, iż każdy, kto pójdzie do wróżki, czy czyta horoskopy zostanie opętany?
Oczywiście, że nie!
Opętanie jest skomplikowanym procesem, składa się na nie wiele czynników. Jednak prawdziwy, głęboko wierzący katolik wie, że przed niebezpieczeństwami należy się strzec nie tylko ze strachu przed opętaniem, ale z miłości do Boga i ufności w jego dobroć.
Ktoś, kto chce żyć zgodnie z przykazaniami Kościoła, musi godzić się także na pewne ograniczenia, które przecież są stworzone dla jego dobra.

niedziela, 14 czerwca 2009

Проща до Ярослава

Щиросердечно запрошуємо працівників в’язничної служби до участи у прощі перел Ікону Матері Божої Милосердя Двері у Ярославію
Проща прохолитиме з 7 по 8 вересня. Дуже усіх працівників в’язничної служби запрошуємо. Бажаючих просимо зголошуватись до Щеців-Парохів Детальні інформації під номером тел. 0-81-71-04-516

О. Ярослав Стороняк
В’язничний душпастир



Serdecznie zapraszamy do wzięcia udziału w pielgrzymce pracowników Służby Więziennej do Sanktuarium Matki Bożej Bramy Miłosierdzia w Jarosławiu w dniach 7-8 września 2009 roku wszystkich funkcjonariuszy i pracowników Służby Więziennej w Polsce.
Zgłoszenia proszę podawać Księżom Proboszczom do 15 sierpnia 2009 roku. Wszelkie informacje do uzyskania pod numerem tel. 0-81- 710-45-16.

Ks. Jarosław Storoniak
Duszpasterz więzienny

czwartek, 11 czerwca 2009

PIELGRZYMKA NA UKRAINĘ

W dzień Zesłania Ducha Świętego miałem okazję przebywać na Ukrainie w sanktuarium Maryjnym w Zarwanicy. W dzień Pięćdziesiątnicy w sanktuarium ks. biskup Wasyl Semeniuk udzielił święceń kapłańskich mojemu koledze z roku ks. Jarosławowi Czajkiwskiemu. Był to szczególny czas modlitwy, a także wspomnienie swojego dnia święceń. Jednocześnie przypomnienie przysięgi, wyznania wiara, które sam jak kapłan składałem, i któremu ciągle na nowo trzeba być wiernym.

Po uroczystości święceń odwiedziłem także Zazdrist`, miejscowość, w której przyszedł na świat Patriarcha Josyf Slipyj. W tym wyjątkowym miejscu dotknąłem historii Wielkiego Człowieka Kościoła. Świętości Jego cierpień w czasach tułaczki na zasłaniu i Jego wielkiej pracy, którą wykonał dla Kościoła Greckokatolickiego. Polecam wszystkim.

o. Pawło








































piątek, 5 czerwca 2009

Jak kochasz swoje dziecko – czyli test na znajomość praw dziecka

Marta Bilonowicz-Hutna

Od chwili jego narodzin troszczysz się o jego zdrowie i zapewniasz mu byt. Chronisz i strzeżesz przed niebezpieczeństwami. Nie zostawiasz bez opieki, nie stosujesz kar cielesnych. Często przedkładasz jego potrzeby materialne nad własne. Czy kiedykolwiek zarzuciłeś sobie, że złamałeś jego prawa?
Niedziela, 31 maja 2009

Łukasz nie sprawia problemów wychowawczych w szkole. Chociaż trzyma się trochę na uboczu, koledzy go lubią, bo pasjonuje się piłką nożną i daje ściągać. Dobrze się uczy, nosi markowe ciuchy i jak większość 12-latków zna topowe płyty, filmy i gry komputerowe. Ale gdy wraca do domu, często zamyka się w sobie i niechętnie odpowiada na pytania.

Zasłania się nauką, gdy mama próbuje go przekonać do wspólnego spędzenia czasu. Ojciec ponad 2 lata temu wyjechał do pracy za granicę. Od tego czasu widzieli się tylko kilka razy, po parę dni. Rozmawiają przez telefon, a wieczorami często siedzą na skypie. Ale dziecięca twarz Łukasza coraz bardziej dorośleje, a z jego figlarnych kiedyś oczu można teraz wyczytać smutek i tęsknotę...

Prawo do miłości

„Dziecko ma prawo do miłości ze strony obojga rodziców – podkreśla ks. Marek Dziewiecki*. – Nawet gdy zapewnimy mu luksusowe wnętrza i najlepsze kursy kształcące, dziecko nie będzie mogło się prawidłowo rozwijać i nie skorzysta z żadnych innych praw, jeśli nie będzie czuło miłości obojga rodziców”.

– Gdy niedawno byłam z córką na placu zabaw, przydreptała do mnie około 3-letnia niebieskooka dziewczynka i zachrypniętym głosem poprosiła: „Pohuśtaj mnie...” – opowiada mama 7-letniej Patrycji. – Oczywiście, spełniłam jej prośbę, ale troskliwie i z uśmiechem zapytałam: „A gdzie masz swoją mamusię?”. „Tam!” – wskazała palcem dziewczynka. Trudno było ją zlokalizować wśród grupki roześmianych młodych kobiet siedzących na ławce. Obserwowałam je przez dłuższą chwilę. Były tak zajęte rozmową, że żadna nawet nie spojrzała w kierunku placu zabaw.

– Ja nie mogę patrzeć, jak sąsiadka traktuje swojego synka – mówi Małgosia, której syn niedawno skończył roczek. – Dzieciak jest wspaniały, wyjątkowo pogodny i grzeczny, a mimo to matka ciągle go strofuje. „Zostaw to, nie rób tak, no daj mi rękę, nie idź tam!” – to najczęstsze komunikaty, jakie słyszę, gdy ich spotykam. Serce mi się kraje, gdy słyszę, jak na niego pokrzykuje. Ostatnio chłopczyk był bardzo zdziwiony, gdy zobaczył u mojego synka książeczki. Okazało się, że jako 4,5-latek nie ma żadnej książki, a rodzice nigdy mu nie czytali. Bajki zna tylko z telewizji i DVD...

Prawo do rozwoju


5-letnia Kornelia jest oczkiem w głowie swoich rodziców. Jej cukierkowo-różowy pokoik wygląda jak salon zabawek. Odwiedzające ją dziewczynki aż piszczą z zachwytu na widok małej toaletki czy najnowszych gadżetów dla lalek. Kornelia wie, że każdy jej kaprys zostanie w końcu zaspokojony, więc bez obaw wrzuca do swojej kosmetyczki flakon drogich perfum mamy.

– Córeczko, przecież masz swoje perfumki, te są moje – próbuje tłumaczyć mama. Ale po kolejnej demonstracji płaczu i histerii ulega. Podobnie jak w przypadku zwierzątek, które dziewczynka zmieniała co kilka miesięcy – przechodzili już etap kotka, świnki morskiej, jamniczka i kolorowej papużki.

Na problem współczesnego „hodowania” dzieci w rodzinach zwraca uwagę m.in. Mirosława Kątna, psycholog po Uniwersytecie Warszawskim, współzałożycielka Komitetu Ochrony Praw Dziecka. „Ten mały człowiek dostaje wspaniałe jedzenie, świetne odżywki, szczepionki, reklamy prześcigają się w pomysłach, co jest dobre dla niego. Dziecko ma 8-9 miesięcy i wiezie się je do Egiptu – bo niech świat zobaczy”. A tak naprawdę dziecku potrzebne jest poczucie, że rodzice mają dla niego czas, potrzebna jest bliskość, rozmowa, wspólna zabawa, wsłuchanie się w jego świat.

Dla dziecka światem jego problemów i radości są sprawy bardzo błahe z perspektywy dorosłych. To, że ktoś je zignorował, ktoś przedrzeźniał, pokazał język, nie chciał włączyć do zabawy – to urasta do poważnych problemów. „Rodzice często zasłaniają się brakiem czasu, wychowują dzieci między godziną 19.15 a 19.45, bo trzeba poświęcić pół godziny – mówi Mirosława Kątna. – Ale przecież wychowuje się też, wsiadając do samochodu, jadąc autobusem, idąc po schodach, obierając ziemniaki, pijąc herbatę, jedząc kolację”.

I nie pomoże prywatna szkoła ani dobór odpowiednich programów edukacyjnych, bo wychowania dziecka nie można zrzucić na szkołę, telewizję czy komputer. „Nie ma takiej fazy rozwoju dziecka, na której można poprzestać – podkreśla ks. Marek Dziewiecki. – Dlatego dziecko ma prawo do nieustannego rozwoju, do otrzymania solidnego wychowania.

Jeżeli zapewnimy mu wspaniałe wykształcenie, a nie damy odpowiedniego wychowania, to dziecko zmieni się w karykaturę człowieka. Dlatego rodzice powinni kochać i wymagać. Jeśli je tylko kochają, tzn. że rozpieszczają i robią mu krzywdę. Wymagania są istotnymi elementami miłości. Mówi się, że dziecko ma prawo do bycia takim, jakim jest. To za mało, to jest blokowanie rozwoju. Jeśli kocham swoje dziecko, to nie dopuszczę, żeby zatrzymało się w rozwoju i poprzestało na bylejakości, żeby nie dążyło do bycia coraz lepszym”.

Prawo do mądrości

– Emilka zadaje sto pytań na minutę – opowiada mama 3,5-letniej dziewczynki. – Nim zdążę odpowiedzieć na jedno, ona już pyta: „A dlaczego?”. Większość rodziców maluchów przechodzi test cierpliwości w postaci lawiny pytań: „Dlaczego woda jest mokra, dlaczego mucha nie gryzie, dlaczego masz pieprzyk na policzku, dlaczego tramwaj jedzie po torach, a samochód po ulicy?”.

Tym, którzy czasem tracą cierpliwość, warto przypomnieć, że dziecko ma prawo do poznawania siebie i świata wokół, a obowiązkiem rodzica jest pomagać mu w odkrywaniu świata. Można pokazywać ten świat i jego tajemnice na wiele sposobów, ale ważne, aby to właśnie rodzice byli pierwszymi przewodnikami dziecka w wędrówce po świecie.

Nie dziadkowie, nie opiekunka, ale rodzice! Ważne też, aby uczyć dziecko realistycznego obrazu siebie i świata; nie pozytywnego i nie negatywnego, bo to rodzi patologie – ale prawdziwego. Ks. Dziewiecki podkreśla, że rodzice mają obowiązek pomagać dziecku, aby widziało w sobie plusy i minusy, bo w ten sposób uchronią je od iluzjonistycznego, życzeniowego podejścia do siebie i do świata.

Prawo do odpowiedzialności


Rodzice 16-letniego Jacka żalą się, że syn siedzi przed komputerem do późnych godzin nocnych, a rano nie można go dobudzić. Nie dają mu szlabanu na komputer, bo wiadomo, że chłopak potrzebuje go do nauki.

Dlatego często piszą usprawiedliwienia za spóźnianie się i nieobecność w szkole i czekają, aż syn wydorośleje i zmieni tryb życia. Być może rozwiązaliby ten problem, gdyby pozwolili mu ponieść konsekwencje jego postępowania: nakłonili do zjedzenia kolacji z nimi, a nie przy komputerze, a następnego dnia nie pisali usprawiedliwienia.

– Nie trzeba stosować kar ani klapsów; wystarczy, że damy dziecku prawo do samodzielnego ponoszenia konsekwencji własnych zachowań i będziemy to prawo egzekwować – tłumaczy ks. Dziewiecki. Jeżeli nie nauczymy dziecka odpowiedzialności za swoje czyny, to zacznie ono wypaczać pojęcie wolności, przekroczy jej granice. Bo magiczna wolność: „Róbcie, co chcecie, żyjcie na luzie” często prowadzi do tego, że młodzi ludzie źle ją wykorzystują i popadają w różnego rodzaju uzależnienia.

Bądź rodzicem – nie posiadaczem

– Obecnie z podmiotu prawa dziecko powoli staje się jego przedmiotem – ubolewa przedstawiciel Rzecznika Praw Dziecka dr Irena Kowalska. – Zamiast pojmować dziecko jako dar nieoceniony, traktuje się je jako kolejny element w łańcuchu pożądanych dóbr. Rodzice nie tylko artykułują swoje prawo do posiadania dziecka, ale też chcieliby, żeby było piękne, mądre, inteligentne, uzdolnione i miłe. Dla spełnienia tych pragnień gotowi są korzystać z inżynierii genetycznej i wydawać na świat dzieci poczęte metodą in vitro.

Ale dziecka nie można posiadać – można je tylko kochać. A praw dziecka nie da się ustalić, opierając się na subiektywnych przekonaniach czy obowiązującej modzie; prawa te wynikają z natury dziecka.

– Dziecko jest kimś bezcennym, i to niezależnie od fazy jego rozwoju i stanu zdrowia – twierdzi ks. Dziewiecki. – Jeżeli dziecko staje się „rzeczą”, to nie może skorzystać z pozostałych przysługujących mu praw. Dlatego jeśli nie przestrzega się tego pierwszego prawa – prawa do życia, to wszystkie inne stają się kpiną.

***

* Wypowiedzi ks. Marka Dziewieckiego pochodzą z wykładu pt. „Godność dziecka w ujęciu psychologicznym”, wygłoszonego podczas sympozjum „Prawa dziecka w polskiej rzeczywistości – wzrastanie do godnego człowieczeństwa”, które odbyło się w kwietniu w WSD w Częstochowie.